Ramadan w Indonezji

0

Jak wygląda dziewiąty miesiąc księżycowy, Ramadan, w kraju będącym największą muzułmańską potęgą świata? Co 30-dniowy post oznacza dla turystów podróżujących w tym czasie po Indonezji? Jak i gdzie szukać wtedy jedzenia (i biletów na pociągi)?
Spośród 250 milionów Indonezyjczyków około 85% deklaruje, że wyznaje islam. Islam jest tu mniej restrykcyjny niż w krajach arabskich, jednak także tutaj podczas Ramadanu jakieś 200 mln mieszkańców w imię religii rezygnuje z jedzenia, picia i innych uciech dzień w dzień od świtu do zmierzchu przez calutki miesiąc.

Jak wygląda Ramadan (w Indonezji)?

Przez 30 dni każdego roku muzułmanie nie mogą jeść, pić czy palić papierosów od wschodu do zachodu słońca, ba, do ust nie mogą wziąć absolutnie nic, w grę nie wchodzi więc umycie zębów czy nawet żucie gumy do żucia. Mają też obowiązek wstrzymywać się od przyjemności cielesnych.

Z postu wyłączone są dzieci, kobiety w ciąży, karmiące piersią i miesiączkujące, chorzy oraz podróżujący.

Głodówka rozpoczyna się każdego poranka tuż przed wschodem słońca wraz z nawoływaniem do modlitwy zwanej Imsak lub Fajr (około 4.30) i kończy modlitwą Maghrib (ok. 17:30), tak zwanym buka puasa. Z meczetowych głośników rozbrzmiewają wtedy głośne nawoływania lub wręcz syreny oznajmiające przełamanie postu. Pierwszy nocny posiłek nazywany jestiftar, a ostatni nad ranem to sahur – od 2 do ok. 4:30 w nocy*.

Na ogół pierwszych kilka dni jest restrykcyjnych i pozamykane są niemal wszystkie restauracje i restauracyjki, potem już ludziom się nie chce i coraz więcej z nich sobie post olewa, przestrzegając go wybiórczo, np. co drugi dzień, a niektórym dziewczynom nagle w tajemniczy sposób okres przedłuża się do 10 dni.

Niektóre miasta wprowadzają dodatkowe obostrzenia. W tym roku w Bogorze niedaleko Dżakarty trzynastu muzułman zostało ukaranych kiedy przyłapano ich na gorącym uczynku, czyli jedzeniu w ciągu dnia. Policja religijna nie wymierzyła im kary chłosty czy grzywny, a kazała… robić pompki!

Głodni i spragnieni po całym dniu muzułmanie wracają do życia już ok. 16, kiedy na ulicach otwierają się stoiska z łakociami, a na poboczach walają sterty kokosów, które kiedy indziej o wiele trudniej dostać. Ramadan to, bez względu na porę roku (bo jego daty są ruchome), sezon na te owoce. Popołudniami, na krótko przed zmrokiem, ich sterty ułożone są wtedy wzdłuż ulic.

Ramadanowe_przysmaki
Ramadanowe przysmaki
Ramadanowe_ciastka
Ramadanowe ciastka
Ramadanowe_napoje
Ramadanowe napoje, koniecznie w woreczkach!
Ramadan_jedzenie
Restauracje podczas Ramadanu zasłaniają okna, aby nie widać było jedzących w środku.
Ramadanowe_promocje
Ramadanowe promocje

Końcówka Ramadanu – Idul Fitri

Ostatnie dwa dni Ramadanu, Idul Fitri (w tym roku 6-7 lipca), to dopiero święto! Rozpoczyna się od parady Taqbiran – każda wioska ma swoją własną. Dzieciaki grają na bębnach, fajerwerkom nie ma końca.

ALE tydzień przed i tydzień po Idul Fitri to przede wszystkim olbrzymi paraliż komunikacyjny, głównie na najgęściej zaludnionej Jawie. Indonezyjczycy przemieszczają się wtedy masowo, odwiedzając rodziny czy podróżując, korzystając z długiego wolnego (sporo firm daje wtedy swoim pracownikom 10-dniowe czy nawet 2-tygodniowe urlopy). Coś jak u nas szaleństwo przedbożonarodzeniowe, tylko na o wiele większą skalę (w końcu jest ich tu 250 milionów!).

Co oznacza Ramadan dla nieposzczących turystów?

Czy warto przekładać wizytę w Indonezji na czas „po Ramadanie”? Wg mnie nie!

Pierwsze trzy tygodnie Ramadanu to, wbrew pozorom, świetny czas na podróżowanie po Indonezji – turystów lokalnych (którzy są najuciążliwszym typem turysty) jest wtedy jak na lekarstwo, wycieczek szkolnych w Borobudur mniej niż zwykle, ruch nie tak szalony, łatwiej dostać bilety na pociąg i samolot czy negocjować ceny noclegów, jest okazja, aby spróbować jedzenia niedostępnego przez pozostałą część roku. Co innego tydzień przed i po Idul Fitri – to najgorszy czas w roku i najlepiej unikać wtedy pobytu na Jawie czy Bali, które będą wtedy najbardziej zatłoczone. Dlaczego Bali? Bo bogaci Jawajczycy latają tam na wakacje.

Zobacz cały wpis na blogu autora.

Więcej migawek z życia na indonezyjskiej Jawie także na facebooku: https://www.facebook.com/emiwdrodze/


Statystyki odwiedzin strony (dane Google Analytics)

Unikalni użytkownicy: 0

Wszystkie wyświetlenia strony: 13

Unikalne wyświetlenia strony: 7


Poprzedni artykułLuter i puszczanie bąków przy stole
Następny artykułCzym Szwajcaria zaskakuje?
Po prawie dwóch latach w podróży solo po Azji (z naciskiem na Indie, w których spędziła 4 miesiące) i Nowej Zelandii, zatrzymała się na indonezyjskiej Jawie. Od maja 2013 roku mieszka w Yogyakarcie, prowadząc tu hostel i niewielką produkcję słynnej kawy luwak - wyłącznie od dzikich zwierząt.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj