Samochodem po Irlandii Wild Atlantic Way

0

Najdłuższa turystyczna trasa  samochodowa w Irlandii – The Wild Atlantic Way. Jest ona też zarazem najdłuższą na świecie znakowaną trasą brzegową. Cała trasa liczy 2,500 kilometrów i prowadzi do 156 ciekawych miejsc. Oczywiście nie trzeba całej trasy przejechać ciągiem, można ją sobie podzielić na kilka odcinków.

Gdzie dojedziemy?

Wild Atlantic Way rozciąga się od półwyspu Inishowen w hrabstwie Donegal poprzez Connemarę, The Burren, Galway Bay, Kerry aż do miejscowości Kinsale w hrabstwie Cork. Planowane są też dodatkowe śród-trasy, które będę odbijać trochę od głównej The Wild Atlantic Way po to aby urozmaicić turystom podróż. Tak jakby taką trasę trzeba było jeszcze urozmaicać??? :) Bardzo chciałabym ją kiedyś przejechać, z pewnością nie w te wakacje…ale kiedyś to zrobię. Przejazd tą trasą wyobrażam sobie jako niesamowity relaks i poczucie wolności. Jest ona pewnie tak piękna, że aż gardło ściska i powoduje, że nie można z zachwytu wymówić ani słowa. Zresztą spójrzcie sami…

Jednorazowy przejazd taką trasą to chyba jak taki film drogi..jechać w swoim tempie, zatrzymywać się tam gdzie się chce i na ile się chce. Zobaczyć wszystkie 156 rekomendowanych miejsc?? Delektować się lokalnymi specjałami i rozmawiać z tamtejszymi mieszkańcami. Popatrzcie jak to może wyglądać i kogo można spotkać w takiej podróży.

[youtube=http://youtu.be/2rF7RR3rifY]

Tym z państwa, którzy właśnie zdecydowaliście, że najbliższe wakacje spędzicie jadąc The Wild Atlantic Way polecam jeszcze taką broszurę na temat trasy.

Oczywiście trasa została zaplanowana z myślą o zwiększeniu liczby turystów w tamtych rejonach. Pomysłodawcą całego przedsięwzięcia jest państwowo agencja promująca i wspierająca irlandzką turystykę –  Fáilte Ireland.

 

Więcej na temat Irlandii przeczytasz na moim blogu: W Krainie Deszczowców

 


Statystyki odwiedzin strony (dane Google Analytics)

Unikalni użytkownicy: 0

Wszystkie wyświetlenia strony: 26

Unikalne wyświetlenia strony: 23


Poprzedni artykułTrup w szafie irlandzkiego sumienia czyli Pralnie Magdalenek
Następny artykułMarzec więc wszyscy jesteśmy Irlandczykami
Polka w Dublinie. Anglistka. Ekonomistka. Realistka. Hobbystycznie socjolożka. Raz spotkałam Roberta Makłowicza i podobno Franka Kimono ale tego nie pamiętam bo byłam za mała żeby pamiętać. Oprócz tego kilkunastu ministrów irlandzkich. Z pewnością robiłam wiele rzeczy w życiu, czasem za dużo i za intensywnie. Kiedyś miałam cztery różne prace na raz. Kiedyś uczyłam angielskiego kilku prezydentów pewnego polskiego miasta. A jeszcze bardziej kiedyś pracowałam w pubie należącym do pierwszoligowej drużyny futbolowej w Londynie. Odkąd przyjechałam do Irlandii zajmuję się technologią, przedsiębiorczością, gospodarką i polityką irlandzką. Nie dlatego że chcę, ale zawodowo. Chociaż coraz częściej też chcę. W rozmowie lubię wyrażać się dosadnie. Jestem poprawna politycznie tylko służbowo, ale jeśli myślę, że ktoś jest idiotą to dam mu to odczuć. Osiągnęłam wiek w którym już mogę sobie na to pozwolić. I nic nie muszę. Mogę za to nie być słodka. Przeklinać też lubię, ale dopiero jak kogoś lepiej poznam bo to niegrzecznie przeklinać w twarz nieznajomemu. Pijałam latte gdy byłam młodsza. Teraz wolę Americano. Miłość do czerwonego wytrawnego wina pozostała tak samo mocna. Gdy sytuacja wymaga zmiany trunku to przerzucam się na whiskey. Zmieniam zdanie z doświadczeniem. A Ty?

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj