Święto Latarni w Kunmingu

0

Dziś Święto Latarni, czyli zakończenie obchodów chińskiego Nowego Roku. Jest to pierwsza pełnia po Nowym Roku. Księżyc jest okrąglutki, jak dzisiaj wszystko. W ten dzień szczególnie lubiane jest słówko „yuan”, wchodzące w skład „zjazdu rodzinnego” tuanyuan i znaczące jednocześnie okrągły. Więc pod okrągłym księżycem, przy okrągłym stole, będziemy jeść okrągłe delikatesy – tangyuany, czyli „knedle” z mączki z kleistego ryżu ze słodkim nadzieniem. Bywają również takie bez nadzienia, ale te z nadzieniem są pyszniejsze milion razy. Zazwyczaj podaje się je w słodkiej zupie; u nas najczęściej jest to po prostu woda po gotowaniu tangyuanów osłodzona brązowym cukrem albo „zupa” ze sfermentowanego ryżu zwana u nas „słodką wódką” (pachnie trochę jak „winko” drożdżowe).
tianbaijiu
Dziś jednak małżonek podał mi je w jeszcze smaczniejszej wersji: usmażone w głębokim oleju, złociste i chrupiące.
炸汤圆
To jednak, co powinno Was najbardziej zaskoczyć, to to, że właśnie przygotowuję tradycyjną kunmińską świętolatarnianą kolację i nie są to tangyuany, ani gotowane, ani smażone. Są to… pierogi.
W całych Chinach pierogi jada się w wigilię chińskiego Nowego Roku, lepi się je wspólnie – cała rodzina uczestniczy, prawdziwe zjednoczenie kulinarno-rodzinne. Tak, tak. W Kunmingu na noworocznym stole może zabraknąć pierogów, ale w Święto Latarni – nigdy. Może dlatego, że ostatni dzień obchodów noworocznych był jednocześnie ostatnim dniem laby i ostatnią okazją do zrobienia czegokolwiek wspólnie, całą rodziną? Może dlatego, że wielka kolacja wigilijna obejmowała chuiguo – kunmiński gorący kociołek – więc na pierogi już żywcem miejsca nie było? A może po prostu dlatego, że pierogi – tak ważne dla Chińczyków północnych – na Południu mogły spokojnie zaczekać do ostatniego dnia obchodów i nikt za nimi specjalnie nie tęsknił?
Nie wiem. Ale wiem, że kupiłam pół kilo „skórek” pierogowych (tak, można tu kupić na targu doskonale wyrobione i pokrojone ciasto pierogowe), kilo mielonego i naręcza zieleniny. Będzie pysznie!


Statystyki odwiedzin strony (dane Google Analytics)

Unikalni użytkownicy: 0

Wszystkie wyświetlenia strony: 5

Unikalne wyświetlenia strony: 5


Poprzedni artykułMiłość w potrzasku
Następny artykułChiński Nowy Rok cz.2
W 2008 roku po raz pierwszy przyjechałam do Kunmingu, miasta stołecznego prowincji Yunnan. Jakiś czas później zamieszkałam tu na stałe, bo pokochałam to miasto i jego mieszkańców, z jednym na czele. Piszę o moim kunmińskim życiu, bo boję się, że zapomnę, jak bardzo to miasto kocham i dlaczego. To i codzienne perypetie opisuję na blogu www.baixiaotai.blogspot.com

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj