O TYM, CO JADŁAM I PIŁAM W ITALII

0

Pierwszy raz odwiedzić Włochy i nie zjeść nawet kawałeczka pizzy czy gałki gelato. Toż to prawdziwy skandal! No cóż, dopuściłam się właśnie takiej zniewagi. I dzięki temu moje kubki smakowe osiągnęły całkowitą ekstazę.

Przedstawiam moją całkiem subiektywną listę prawdziwych rarytasów, którymi zajadałam się w Emilii-Romanii.

Każdy z nich zasługuje na prawdziwe uznanie. To tylko część ogromnego bogactwa tego regionu. Jednak podczas czterodniowej wizyty nie da się spróbować wszystkiego ;) Podaję także adresy restauracji w Rawennie, Cervi i Comacchio, gdzie zdecydowanie warto wstąpić.

Krótko o miejscowym winie, które jest obowiązkowym elementem każdego posiłku. A muszę przyznać, że wina w regionie Emilia-Romania były doskonałe. Właściwie przez cały pobyt piłam wina białe, musujące i stołowe. Bardzo przypadła mi do gusta cała kultura picia wina. Z regionalnych win polecam: Lambrusco, słodką Albanę (moczyłam w niej twarde migdałowe cantucci) oraz Bosco Eliceo Bianco.

I jeszcze ciekawostka

W okolicach Comacchio już od czasów średniowiecza hoduje się węgorze. Tutaj znajduje się nawet muzeum poświęcone tej rybie: Manifattura dei Marinati. Mieści się ono w dawnej fabryce marynatury węgorza, która wcześniej była klasztorem. Właśnie w tym miejscu nakręcono w 1954 roku film z Sophią Loren w roli głównej. Koniecznie obejrzyjcie „La Donne del fiume”. Przekonacie się wówczas jak wyglądała praca w fabryce, gdzie przetwarzano ryby. A Sophia Loren jak zwykle charakterna i zmysłowa ;)

Regionalne dania oraz adresy restauracji, a także piękną galerię zdjęć znajdziecie TUTAJ.


Statystyki odwiedzin strony (dane Google Analytics)

Unikalni użytkownicy: 0

Wszystkie wyświetlenia strony: 35

Unikalne wyświetlenia strony: 30


Poprzedni artykułMajorka atrakcje kulinarne
Następny artykułAmeryka w rytmie swoich świąt
Jestem niespokojnym duchem bez stałego miejsca, gdzie mogłabym zarzucić kotwicę. Gnam do przodu, a przed oczami migają mi mijane krajobrazy i ludzie. Nie poszukują regionu, w którym mogłabym pozostać na stałe. Miłuję się w zmianach. Żyję, aby obserwować, poznawać oraz smakować świat wszystkimi zmysłami. W moim otoczeniu nic nie stoi w miejscu. Wszystko się rusza, pulsuje oraz przechodzi ciągłe przemiany. Nie liczę godzin, nie zastanawiam się co będzie za kilka lat. Najistotniejsze są obecne chwile i dni. Odwiązałam liny, opuściłam swoją rodzinną przystań i żegluję. Przede mną wszystkie cudowności oraz niesamowitości tego świata!

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj